Rzym – co słychać w Wiecznym Mieście?

Zimno. We Włoszech też bywa zimno! Dla wielbicieli słonecznej aury i wysokich temperatur, ucieczka przed polską zimą na Półwysep Apeniński nie będzie najlepszym pomysłem, ale dla kogoś chcącego odwiedzić ten kraj w odrobinę spokojniejszej atmosferze, kiedy turystów jest wciąż mnóstwo, ale mimo wszystko nie aż tak wielu jak w sezonie, być może już tak.

Moja włoska przygoda zaczęła się od wizyty w Rzymie, w którym wylądowałem na przełomie lutego i marca. Okej, może nie do końca w Rzymie, a we Fiumicino, małej, nadmorskiej miejscowości, oddalonej o około 30 km. Oba rzymskie lotniska leżą w pewnej odległości od ścisłego centrum, ale wydostanie się z nich jest sprawą banalnie prostą dzięki często kursującym pociągom, autobusom, czy nawet metrze mającym swoje stacje w okolicznych miasteczkach, dzięki czemu jest najtańszą opcją dotarcia do stolicy Włoch. No dobrze, ale, co trzeba zobaczyć w Wiecznym Mieście nawet, gdy pogoda nie dopisuje i ma się ochotę jak najszybciej wsiąść w samolot na Malediwy?

Forum Romanum

Bilet do Forum Romanum nabywa się w pakiecie razem z wejściówkami do Koloseum i na wzgórze Palatyn, a jego zakupu można dokonać przy każdej z tych miejscówek. O ile stanie w kolejce do kasy przy wzgórzu, czy też właśnie Forum Romanum nie powinno zabrać więcej niż kilka minut, to już przed Koloseum trzeba się przygotować na co najmniej kilkudziesięciominutowe, a być może nawet grubo ponad godzinne oczekiwanie. Jest to dla mnie totalnie niezrozumiałe chociażby z tego względu, że wszystkie trzy miejsca są od siebie oddalone o przysłowiowy “rzut beretem”. Ja, czując pewnego rodzaju satysfakcję z “przechytrzenia” hordy przyjezdnych z całego świata, swe pierwsze kroki tego dnia kieruję ku najstarszemu placowi miejskiemu w mieście i już po chwili rozpoczynam wędrówkę śladami starożytnych Rzymian.

Trochę wstyd się przyznać, ale nie jestem przekonany, czy przed wyjazdem widziałem jakiekolwiek zdjęcia Forum Romanum w aktualnym stanie. W sumie to nie miałem chyba nawet żadnych oczekiwań wobec tego miejsca, więc gdy moim oczom ukazały się ruiny bardziej przypominające losowo porozrzucane kamienie niż tętniący życiem rynek, to nie byłem nawet zawiedziony.

Aktualny stan Forum Romanum zawdzięczamy głównie trzęsieniu ziemi z 851 roku, a także zaniedbaniom z okresu średniowiecza. W późniejszym czasie z kompleksu czerpano budulec do innych obiektów dzięki czemu dzisiaj, nawet będąc wielkim fascynatem historii i czasów rzymskich, bardzo trudno jest rozpoznać poszczególne budowle.

Ale wracając do początku. Czym właściwie jest Forum Romanum? W wolnym tłumaczeniu jest to Rynek Rzymski zwany też Forum Magnum, najstarszy plac w Rzymie i chyba najsławniejszy na świecie. Leży pomiędzy sześcioma z siedmiu wzgórz, na których stoi Rzym – Kapitolem, Palatynem, Celiusem, Eskwilinem, Wiminałem i Kwirynałem. W czasach starożytnych był to główny polityczny, religijny i towarzyski punkt miasta. Tutaj miały miejsce najważniejsze uroczystości starożytnego Rzymu.

Mi osobiście Forum Romanum bardzo się spodobało. Mimo, że faktycznie czepialscy mogliby je nazwać kupą kamieni umieszczonych na, w miarę płaskiej powierzchni, bez większego zamysłu, to jednak spacerując poszczególnymi alejkami ma się wrażenie eksplorowania miejsca, gdzie tworzyła się historia kontynentu europejskiego. Szczególnie polecam odwiedziny w godzinach porannych, turystów jest wtedy niewielu i istnieje szansa uniknięcia konieczności przepychania się przez dzikie tłumy w celu dokładniejszego przyjrzenia się, co ciekawszym elementom.

Koloseum

Chyba żadna wycieczka do stolicy Włoch nie może się zakończyć bez odwiedzenia tej jednej z najbardziej znanych budowli całej Europy. Już od bladego świtu przyjezdni z najdalszych zakątków naszej planety (głównie z dalekiej Azji wraz ze swoimi małymi aparacikami) ustawiają się w horrendalnie długiej kolejce – najpierw do kasy biletowej (heh, zabawny widok), a potem do samego wejścia. Mi udaje się całkiem sprawnie dostać do środka, jako że posiadam już bilet zakupiony wcześniej przy Forum Romanum, a także skracam sobie żmudne oczekiwanie przechodząc pod jedną z “linowych barierek” dzięki czemu ustawiam się przed najmniej obleganą, a w zasadzie praktycznie wolną od odwiedzających, bramką. Przed kontrolą trochę obawiałem się o swój plecak, w internecie wyczytałem, że nie można mieć przy sobie bagażu o większych gabarytach, ale na szczęście na taśmie nic nie pika, strażnicy nie stwarzają problemów i po krótkiej chwili mogę zacząć eksplorację jednego z siedmiu cudów świata.

Koloseum jest rzymskim amfiteatrem wzniesionym 70-72 do 80 n.e. przez cesarzy z dynastii Flawiuszów. Ta potężna budowla o owalnym kształcie pełniła funkcję areny igrzysk, na której odbywały się zapasy, walki gladiatorów, a także z dzikimi zwierzętami oraz bitwy morskie, tzw. naumachie. Kontrowersje budzi temat domniemanych egzekucji chrześcijan mających się tutaj odbywać jednak nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie tej tezy. Faktem jest natomiast, że w czasie przerw podczas zmagań wojowników dokonywano, ku uciesze widowni, bardzo krwawych i często wymyślnych egzekucji skazańców. Co ciekawe, Koloseum dzisiaj bierze udział w międzynarodowej kampanii przeciwko karze śmierci, co roku 30 listopada na murach budowli wyświetla się napis “Tak dla życia, nie dla kary śmierci”. Ot, taki paradoks.

Na mnie Koloseum zrobiło ogromne wrażenie. Zazwyczaj dość sceptycznie podchodzę do tych najpopularniejszych miejscówek i raczej nie jestem fanem zwiedzania w towarzystwie tłumu innych ludzi, ale tutaj niemal zupełnie mi to nie przeszkadzało. Konstrukcja największe wrażenie robi z zewnątrz, szczególnie z otaczających ją wzniesień pozwalających podziwiać ją w całej okazałości, aczkolwiek uważam, że na pewno warto odżałować te kilka euro i spenetrować ją również od środka. Jeżeli te rekomendacje to Ciebie nie przemawiają to pamiętaj, że od niedawna jest to jeden z siedmiu cudów świata! A to już działa na wyobraźnię 😉

Fontanna di Trevi

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Rzymu. Była budowana w latach 1735 – 1776 z inicjatywy papieża Klemensa XII. Ogromne zainteresowanie zaczęła wzbudzać po emisji filmu “Słodkie życie” z 1960, a scena kąpieli Sylvii trafiła do zbioru najsłynniejszych scen kinowych wszech czasów. Każdy chyba zna zwyczaj wrzucania monety do fontanny na, tak zwane “szczęście”. Tutaj to zjawisko jest na tyle popularne, że każdej nocy konieczne jest opróżnianie dna z zalegających na nim drobniaków. Odwiedzający tak chętnie pozbywają się swoich miedziaków ze względu na zwyczaj mówiący o tym, że chcąc w przyszłości powrócić do stolicy Włoch powinno się wrzucić do fontanny, koniecznie przez lewe ramię, jedną monetę, osoba pragnąca doświadczyć gorącego romansu – dwie, a ta marząca o rychłym ślubie – trzy. Dzięki temu di Trevi przynosi rocznie większe zyski dla miasta niż niejedno muzeum, a w samym 2016 roku wyłowiono aż 1,5 miliona dolarów.

Schody Hiszpańskie

Zostały ukończone w 1725 roku i uroczyście zainaugurowane przez papieża Benedykta XIII. Swoją nazwę zawdzięczają ulokowanej w okolicy w czasach budowy ambasadzie hiszpańskiej. Zaraz za schodami Potimkinowskimi z Odessy są najdłuższymi i najszerszymi schodami w Europie liczącymi 138 stopni. Na ich szczycie ulokowany jest XVI-wieczny kościół św. Trójcy, z kolei u podnóża można przysiąść na niewielkiej, barokowej fontannie Barcaccia, czyli “łódce”. Schody Hiszpańskie są jednym z najpopularniejszych w mieście miejsc spotkań młodzieży. Istnieje przesąd mówiący o tym, że na schodach nie powinno się jeść. Ja jadłem i mam się dobrze. Póki co.

Fontanna Czterech Rzek

Powstała na środku Piazza Navona w połowie XVII wieku na zlecenie papieża Inocentego X. Symbolicznie wyraża 4 wielkie rzeki z 4 kontynentów: Dunaj, Ganges, Nil oraz Rio de la Plata, co zostało przedstawione poprzez figury czterech gigantów wspartych na skale utożsamianej z chaosem. Spomiędzy rzeźb wyrasta 16,5 metrowy obelisk, na szczycie którego umieszczono gołębia z gałązką oliwną. Popularna, rzymska legenda głosi, że twórca fontanny, Giovanni Lorenzo Bernini, zaprojektował jednego z gigantów w taki sposób, jak gdyby ten obawiał się, iż runie na niego fasada sąsiedniego kościoła św. Agnieszki in Agone – zaprojektowana przez konkurenta i artystycznego rywala rzeźbiarza, Francesco Borrominiego. Nie jest to jednak prawdą, gdyż Borromini rozpoczął swe prace nad budową Sant’Agnese in Agone kilka lat później, już po wzniesieniu Fontanny Czterech Rzek na Piazza Navona.

Panteon

Okrągła świątynia znajdująca się na Polu Marsowym ufundowana przez cesarza Hadriana w roku 125. Jest jedną z najlepiej zachowanych budowli z czasów starożytnego Rzymu. Konstrukcja wzięła swą nazwę od greckich słów pan – wszystko i theoi – bogowie i została wzniesiona właśnie ku czci najważniejszych rzymskich bóstw. W Panteonie mieszczą się groby dwóch pierwszych królów zjednoczonych Włoch, jak i grób słynnego renesansowego malarza Rafaela. Całe światło naturalne wpada do środka przez jedyne okno, zwane okiem (oculus) o średnicy 9 metrów. Mówi się, iż architektura monumentu jest tak doskonała, że kiedy pada deszcz, woda nie dostaje się do środka. Nie jest to do końca prawdą, trochę wody dostaje się do wnętrza świątyni. Dlatego w podłodze znajdują się 22 małe otwory, które ją odprowadzają.

Zamek Świętego Anioła

Grobowiec cesarza Hadriana, jego rodziny oraz następców, wybudowany na nabrzeżach Tybru. Do fortecy prowadzi most, na którym nie można nie zauważyć posągów aniołów dłuta Giovanniego Berniniego. Na moście znajdują się także XVI-wieczne rzeźby przedstawiające św. Piotra i Pawła. Bilet wstępu kosztuje 14 euro pełny i 7 ulgowy dla osób w wieku 18 -25 lat, a w środku nie można robić zdjęć. W sumie z zewnątrz też fajny.

(Ja się nie skusiłem, ale podobno warto wejść do środka).

Watykan i Bazylika św. Piotra

Punkt wycieczki, którego najbardziej żałuję. Szczerze mówiąc trochę dałem…ciała. Jako, że pogoda tego dnia jest, delikatnie mówiąc, średnia, a na mieście nie widzę zbyt wielu turystów, to stwierdzam, że nie muszę się przesadnie spinać z odwiedzaniem kolejnych miejsc, bo nigdzie nie powinienem zastać kolejki, która mogłaby mnie zniechęcić do czekania lub wręcz uniemożliwić wejście do środka. No i się pomyliłem. Zwiedzanie wnętrza Bazyliki św. Piotra jest darmowe i możliwe w godzinach 8 -19 w okresie od października do marca. Jednak ostatni przybysze są wpuszczani, mniej więcej, do godziny 18, dlatego też to, co zastaję po dotarciu na Plac św. Piotra szybko gasi mój cały wewnętrzny optymizm. Gigantyczny tłum oczekujących dał mi powód do kolejnego przyjazdu do Rzymu i Watykanu. Taki stan rzeczy był prawdopodobnie wynikiem tego, że środa jest dniem audiencji papieskich, o czym wcześniej nie wiedziałem. Pociesza mnie za to fakt, że przynajmniej nie muszę marznąć przez kilka godzin w tej nieskończenie długiej kolejce. O!

Czy warto przyjechać do Rzymu?

Według mnie zdecydowanie tak, nawet kiedy pogoda nie dopisuje to w mieście jest, co robić. Aczkolwiek nie uważam przy tym, aby była konieczność przejeżdżania tutaj na więcej niż 2 – 3 dni, sądzę, że w jeden weekend spokojnie można zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca w mieście, a nawet kilka z tych mniej znanych i popularnych. Summa summarum – Rzym nie jest tak spoko jak Amsterdam, ale też daje radę! Pozdrawiam 😉

A Wy byliście w Rzymie? Jak Wam się podobało?

Dodaj komentarz

Scroll to top